Grecja. Jak się promuje nieśmiertelność?

Dobra reklama to taka, która porusza, wyciska łzy i powoduje pozytywne skojarzenia. Grecja ma najmłodszych emerytów w Europie, potężny kryzys finansowy i irytujący styl życia opierający się na wiecznej sjeście. Ale oliwę ma cudowną. I o tym jest ten film.

Lubię dobre reklamy. Żyję tak szybko, że wyjście do kina na dwugodzinny film wydaje mi się luksusem, na który mnie nie stać. A tu w pięć minut mam tyle emocji co na niejednej komedii romantycznej. Akcja dzieje się na Krecie, gdzie Grecy uprawiają oliwki od dobrych czterech tysięcy lat. Chciałbym wierzyć, że niektóre drzewa tyle właśnie mają, ale jak są o tysiąc lat, czy dwa – młodsze, to nie robiłbym z tego tragedii. Kiedyś w Jerozolimie ktoś mi powiedział, że drzewo oliwne jest wieczne. Kto sadzi gaj oliwny, nie robi tego dla siebie, ani dla swoich dzieci, tylko dla wnuków i kolejnych pokoleń. Nic dziwnego, że były kraje, w których wycięcie drzewa oliwnego karano śmiercią. Chleb z oliwą jest najprostszym z najpyszniejszych dań, a ostra w smaku oliwa z Krety potrafi uszlachetnić większość potraw.

Grecja to niezwykły kraj z fantastyczną kulturą. I chociaż Grecy potrafią irytować (zwłaszcza Niemców, którzy nie bez podstaw czują się sponsorami Unii Europejskiej), to jeden kęs zaprawionej oliwą sałatki, właściwie załatwia sprawę. Zwłaszcza, jeśli to odbywa się gdzieś w białej jak śnieg chatce nad brzegiem intensywnie granatowego morza, w okolicach Knossos. Grecja szanuje swoją oliwę. Według legendy, gdy mieszkańcy pewnego miasta, które miało zostać w przyszłości symbolem i stolicą kraju, szukali boskiego patrona i rozważali „kandydatury” poszczególnych olimpijskich bogów, Atena podarowała Grekom drzewko oliwne. I z wdzięczności mieszkańcy bezimiennego miasta nadali mu jej miano.

W filmie reklamującym (nie wprost i wcale nie nachalnie) oliwę marki GAEA, mamy bohatera, steranego życiem Kreteńczyka, który całe życie związał ze swoją ziemią. Patrząc na wnuki wspomina czasy, gdy sam miał 6 lat i chciał zarobić na pierwsze buty zbierając, po kryjomu, oliwki ze starego drzewa. A gdy już się dostatecznie wzruszymy oglądając umorusanego szkraba, kamera pokazuje nam chrzest malca w ozdobionym bajecznymi freskami monastyrze i grecką biesiadę w ogrodzie pod tysiącletnimi drzewami. Przekaz jest jasny: oliwa to nieśmiertelność. Ale nie ta bajkowa – rozumiana jako wieczne życie jednostki, tylko jedyna możliwa do osiągnięcia w tych nielicznych miejscach na Ziemi, gdzie obowiązuje jeszcze ciągłość pokoleń. Tam gdzie domy i zawody przechodzą z ojca na syna, a wnuki z wdzięcznością myślą o przodkach z przed wieków, którzy dla nich zasadzili oliwne gaje. Gdzie czasu nie odmierza się zegarkiem, ani nawet latami życia człowieka, tylko pokoleniami. Gdzie opowieści, przekazywane w sztafecie kolejnych wieków, powolutku stają się legendami, a legendy – mitami.
W takich miejscach, jak Kreta, można dotknąć nieśmiertelności. A nawet jej posmakować.

 

 

Related News

Comments are closed

© 2014-2017 TURYSTYKA24

Close