Jak zaplanować budżet na wakacje 2018?

Gdybym miał pieniądze to bym… podróżował. Tak odpowiadają nie tylko szczęśliwcy, którzy zgarnęli szóstkę w totka, ale niemal wszyscy, którzy choć przez chwilę wyobrażają sobie, że mają kieszenie pełne pieniędzy. A właściwie ile trzeba mieć, by spełnić marzenie o podróży życia?

Dzięki analitykom serwisu Skyscanner wiemy o jakich destynacjach marzą Polacy. Widać to wyraźnie po liczbie zapytań i wpisywanych haseł w wyszukiwarkę internetową jednego z najpopularniejszych sprzedawców biletów lotniczych. Z kolei serwis eSky oszacował realne koszty wyjazdów w sezonie letnim 2018. Sprawdźmy jak to wygląda w konkretnych liczbach.

Para, która chce spędzić romantyczny urlop na hiszpańskiej Majorce, na 10-cio dniowy pobyt w czerwcu wyda 4192 zł. W tym jest już przelot, noclegi w dwuosobowym pokoju w hotelu i dwa posiłki dziennie (śniadanie i obiadokolacja). To jest najbardziej optymalna kombinacja jakości do ceny. Oszczędzamy przede wszystkim wybierając termin „na moment” przed szczytem sezonu. W sierpniu, gdy na wakacje ruszą Francuzi i Brytyjczycy, ceny podjeżdżają znacznie w górę. A pogoda w czerwcu to absolutny pewniak. Podróżujące pary korzystają też z tego, że w kalkulacjach hotelarzy są najbardziej „standardowymi” klientami. Cały ruch turystyczny jest sprofilowany właśnie na nie. Za „jedynkę” trzeba zazwyczaj dopłacić, a podróżujące rodziny z dziećmi, to wymarzony klient parków rozrywki i plażowych lodziarni, czyli miejsc, które powodują spore wyrwy w wakacyjnym budżecie.

Włochy, to absolutny wakacyjny top, zwłaszcza gdy Polacy myślą o podróży z rodziną. Co krok są tu fantastyczne zabytki kultury, a miejscowa kuchnia smakuje nawet największym niejadkom. Za 10-dniowy urlop w Calabrii, 4-osobowa rodzina zapłaci 6853 zł. Przy wyliczeniu brano pod uwagę rodzinę z dwójką dzieci: jednym w wieku 2-11 lat, a drugie to niemowlak 0-2 lata. W cenie jest już przelot, mieszkanie i wyżywienie. Ale żeby prawidłowo oszacować koszty pobytu, naszym zdaniem trzeba dodać 500 zł na wypożyczenie samochodu na trzy dni (wraz z ubezpieczeniem), by zwiedzić fascynujące zabytki w okolicy. Na pewno też przyda się dodatkowe 250 euro (1000 zł) na lody, pamiątki i bilety wstępu do muzeów. Wyjeżdżając z dziećmi musimy dostosować termin urlopu do szkolnych wakacji, więc mamy nieco mniejsze pole manewru. Warto jednak zawsze wybrać lipiec, zamiast sierpnia, by uniknąć największego w Europie szczytu sezonu.

Od kilku lat we wszystkich rankingach coraz wyżej pnie się Islandia. „Wyspa lodu i ognia” to numer jeden w prognozach na 2018 według miesięcznika National Geographic Traveler. Niestety, jest też to jeden z najdroższych krajów świata, a zorganizowana „na własną rękę” podróż, nierzadko przebije finansowo wykupioną wycieczkę w biurze podróży. Zwłaszcza, jeżeli jedziemy sami i nie planujemy mieszkania pod namiotem i przemieszczania się po wyspie rowerem. Za 10-dniowy objazd Islandii w małej grupie i pod opieką przewodnika, zapłacimy 7500 zł. W cenie są bilety lotnicze, mieszkanie i śniadania. Na dodatkowo płatne atrakcje (trekking na lodowcu, wejście do tunelu lawowego, rejs w poszukiwaniu wielorybów, czy degustację miejscowych przysmaków (zgniły rekin – hakarl, pieczony maskonur, renifer, albo stek z humbaka) wydamy dodatkowo 1500 zł. Za darmo mamy najczystsze w Europie powietrze i satysfakcję z odwiedzenia plenerów, które goszczą ekipę filmową „Gry o tron”.

Dla prawdziwego kibica, w tym roku liczy się tylko jeden kraj – Rosja. Zawirowania polityczne wokół Mistrzostw Świata w piłce nożnej pozwalają bardziej realnie myśleć o wyjeździe, nawet na finał. Oczywiście nie są to tanie „wczasy”, ale fani piłki takie święto mają tylko raz (na cztery lata). Trzydniowy pobyt w Moskwie, w czasie finału, to koszt 4500 zł. Niewiele, ale gdy wczytamy się w podane małym druczkiem warunki, to zobaczymy, że cenę musimy powiększyć o bilety na mecz (1100 dolarów amerykańskich) i bilet lotniczy (drugie tyle). Mimo wszystko sporo osób uważa, że warto. Według Skyscannera, zainteresowanie podróżą do Rosji w czasie Mundialu wzrosło wśród Polaków 50-krotnie. Jak widać wierzymy w naszą reprezentację i nie chcemy, by podczas historycznych zwycięstw zabrakło na trybunach oddanej ekipy kibiców. Bo emocje nie mają ceny. A pieniądze możemy zarobić lub sięgnąć po niewielki kredyt gotówkowy, na przykład do 3 tysięcy. Do końca marca możecie skorzystać z takiej oferty w banku Credit Agricole, gdzie spłacacie dokładnie tyle, ile pożyczyliście. Nie ma co zwlekać – wybierzcie ulubiony kierunek i w drogę!

 

 

 

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24