Litwa wprowadza euro. Co to oznacza dla polskich turystów?

Już za dwa tygodnie Litwa będzie 19-tym krajem UE, który przyjmie euro. Czy to jej się opłaca? I czy dla polskich turystów oznacza to wzrost cen?

Najnowszy The Economist, najbardziej opiniotwórcza gazeta finansowa, zastanawia się, czy Litwinom opłaca się przyjmować wspólną walutę. Na pierwszy rzut oka – nie bardzo:

Strefa euro jest w kiepskim stanie. Wzrost, od lat jest anemiczny, na skraju deflacji. Gdy ceny spadają, obsługa długu publicznego staje się coraz droższa. Poziom bezrobocia jest rekordowy: w Hiszpanii i Grecji dochodzi do 20 procent.

Litwa jest uważana za „tygrysa” Europy Wschodniej. Gospodarka rozwija się świetnie – również dzięki własnej walucie. Po co więc wstępowanie do strefy euro? Jest więcej niż pewne, że ceny w efekcie wzrosną, choć każdy kraj broni się przed nieuzasadnionymi podwyżkami i tzw. efektem cappuccino (we Włoszech, po przejściu na euro właściciele trafik i barów zaokrąglali wszystkie ceny w górę co ostatecznie spowodowało spory i odczuwalny spadek siły nabywczej pieniądza). Po wprowadzeniu euro na Słowacji nasi południowi sąsiedzi gremialnie ruszyli do polskich sklepów. Choć wcześniej to Polacy chwalili sobie zakupy „po alpejskiej stronie Tatr”. Obiektywnie trzeba przyznać, że zbiegło się to z najtrudniejszym momentem kryzysu finansowego, a na Słowacji rosły nie ceny poszczególnych artykułów, a wartość samej waluty w stosunku do złotówki. Tego samego możemy się spodziewać na Litwie. Ceny pozostaną te same, ale w naszym odczuciu wzrosną i faktycznie będziemy musieli za wszystko więcej zapłacić, jeśli zdrożeje sama europejska waluta.

Czy Litwa podjęła dobrą decyzję?
1. Po pierwsze – nie miała wyjścia. Wszystkie 28 krajów UE, z wyjątkiem Danii i Wielkiej Brytanii, które wynegocjowały sobie możliwość pozostania przy własnej walucie, muszą przyjąć euro. Prędzej czy później.
2. Gospodarka Litwy jest mocno związana z pozostałymi krajami bałtyckimi: Łotwą i Estonią. W obu euro jest już obowiązującą walutą.
3. Euro, to również sprawa polityczna. Z Wilna do Moskwy i Petersburga jest blisko. A według wielu Litwinów – zbyt blisko. Problematyczne jest też to, że 20 procent mieszkańców tego trzymilionowego kraju, deklaruje przynależność do narodu rosyjskiego. Litwa uważa, że istnieje uzasadniona obawa, że Władymir Putin może chcieć „wziąć w obronę” rosyjską mniejszość na Litwie i tak jak na Ukrainie, sytuacja wymknie się spod kontroli władz. Wspólna waluta z resztą Europy może w symboliczny sposób, postawić tamę takim próbom. A bardziej praktycznie patrząc, rosyjskojęzyczni obywatele Litwy, mając w portfelach stabilne euro, będą mniej chętnie spoglądać w stronę Kremla.
4. Kraje strefy euro są przez inwestorów postrzegane jako bardziej stabilne. Co może dziwić gdy przypomnimy sobie o Grecji, ale faktem jest, że trudniej jest zatrząść walutą, którą ma w portfelach dwieście milionów obywateli.
5. Gdyby jednak coś niepokojącego się wydarzyło, to Bank Centralny Litwy będzie miał dostęp do funduszy pomocowych Europejskiego Banku Centralnego. To powinno obniżyć stopę oprocentowania obligacji rządowych (tak jak miało to miejsce w przypadku Estonii trzy lata temu).
6. Strefa euro jest największym partnerem handlowym Litwy i wspólna waluta może tylko wzmocnić tę sytuację. To ważne, bo aż 30 procent eksportu wciąż idzie do Rosji, a sytuacja polityczna pozwala snuć czarne scenariusze, w których handel ze wschodnim sąsiadem będzie zamierał z powodu odpowiedzi Kremla na sankcje polityczne Unii Europejskiej.
7. Litewscy przedsiębiorcy nie będą musieli pilnować kursów ani płacić za wymianę walut.
8. Bank Centralny Litwy, z powodu przyjęcia euro spodziewa się wzrostu PKB o ok. 1,3 proc.

Z dużych krajów, które nie przystąpiły do strefy euro, tylko Polska nie ma do tej pory żadnego sprecyzowanego planu przyjęcia wspólnej waluty. Ostatnio Rumunia ogłosiła, że będzie gotowa do przejścia na euro za pięć lat – w 2019 roku.

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24