Marek Kamiński: do Japonii przez Syberię i Pustynię Gobi bez emisji spalin

Po blisko 13 tys. km podróży przez 8 krajów polski polarnik Marek Kamiński dotarł elektrycznym samochodem Nissan Leaf do Japonii. Przejechał, w ramach NoTraceExpedition, przez Syberię i pustynię Gobi bez wyemitowania do atmosfery ani grama samochodowych spalin. Podróżnik udowodnił tym, że jest możliwe podróżowanie samochodem elektrycznym na dalekich i trudnych dystansach.

– Poprzez swoją wyprawę chciałem pokazać, że jest możliwe podróżowanie, które pozostaje bez negatywnego wpływu na naszą planetę. Wbrew pozorom nie wymaga ono wielu wyrzeczeń, a wręcz może wiązać się z wieloma niespodziewanymi bonusami. Odpowiednie planowanie umożliwia pokonanie trasy bez niespodzianek, ale czasem warto zboczyć z obranego kursu i znaleźć inny punkt ładowania samochodu elektrycznego. W ten sposób mamy okazję zwiedzić miejsca oraz poznać ludzi, do których w innym razie byśmy nie dotarli – mówi polarnik i podróżnik Marek Kamiński.

Marek Kamiński rozpoczął swoją wyprawę NoTrace Expedition w Zakopanem skąd, przez Warszawę, udał się do Gdańska. Następnie obrał kierunek na Kaliningrad, a dalej przez Litwę, Białoruś, Rosję, Mongolię, Chiny i Koreę Południową dotarł do Japonii. Podczas wyprawy podróżnik odwiedził m.in. Moskwę, Ułan Bator, Pekin i Seul. Jednym z najtrudniejszych etapów podróży była Syberia. Obrana przez polarnika trasa w tym regionie biegła m.in. przez Nowosybirsk oraz brzeg jeziora Bajkał.

– Pierwszy etap podróży przebiegał przez tereny w większości mocno zurbanizowane, co sprzyjało dostępowi do infrastruktury ładowania. Na Syberii sytuacja wygląda nieco inaczej. Odległości pomiędzy kolejnymi punktami ładowania były zdecydowanie większe. Warunki zarówno drogowe, jak i atmosferyczne mniej przyjazne do jazdy samochodem elektrycznym – opowiada Marek Kamiński. – Innymi słowy, podróż przez Syberię jest doskonałą okazją do złamania kolejnych stereotypów i udowodnienia, że nawet tak pozornie trudno dostępne rejony można przejechać bez pozostawiania śladów dla środowiska naturalnego – dodaje.

Wyprawa Marka Kamińskiego do Japonii była kolejnym projektem realizowanym według koncepcji „No Trace”, czyli dosłownie ”Bez Śladu”. Idea narodziła się podczas ekspedycji na ziemskie bieguny, podczas których polarnik zobowiązał się nie pozostawiać za sobą żadnych odpadków. Tym razem miejsce plecaka i sań zastąpi samochód elektryczny Nissan Leaf drugiej generacji.

– Głównym założeniem NoTraceExpedition jest promowanie zrównoważonego stylu życia. Jego ważnym, choć często pomijanym aspektem jest podróżowanie. Lata edukacji sprawiały, że coraz więcej osób pamięta o niepozostawianiu śladów po swojej wizycie na plaży lub górskim szlaku. Z tego powodu warto pójść o krok dalej i porozmawiać o drodze do celu naszej podróży. Rozwój technologii sprawia, że coraz lepiej możemy chronić środowisko naturalne. Doskonałym przykładem są samochody elektryczne, takie jak Nissan Leaf. Sprawiają one, że już dzisiaj możemy podróżować w taki sposób, aby jedynym śladem jaki pozostawiamy były ślady opon lub fotografie dokumentujące nasze wyprawy – mówi podróżnik.

Ekspedycja była okazją nie tylko do promocji proekologicznych postaw. Miała także na celu pokazanie, jak elektromobilność rozwija się w różnych regionach świata, w większości bardzo odległych od Polski.

Marek Kamiński i Nissan LEAF przejechali pustynię Gobi.

– Obrana przez Marka Kamińskiego trasa obfitowała w rejony dotąd stereotypowo niedostępne dla samochodów zeroemisyjnych, takie jak Syberia czy pustynia Gobi. Rzeczywistość pokazała, że pojazdy elektryczne można naładować zarówno w centrum dużego miasta, jak i na mongolskim stepie. Sukces wyprawy NoTraceExpedition w połączeniu z dynamicznym rozrostem sieci ładowania w Polsce pomoże skutecznie przyczynić się do obalenia mitu o przeznaczeniu pojazdów elektrycznych wyłącznie do miasta –mówi Dorota Pajączkowska, PR manager marki Nissan w Polsce.

W czasie wyprawy, przez ponad dwa miesiące, Marek Kamiński ładował Nissan Leaf łącznie 53 razy. Średni dystans przejeżdżany przez niego na pojedynczym ładowaniu wyniósł ok. 250 km. Pokrywa się to z danymi podawanymi przez markę Nissan. Jednocześnie najdłuższy pokonany przez niego w trakcie jednego dnia dystans sięgnął 500 km, co niemal odpowiada odległości z Krakowa do Gdańska.

Wnętrze pojazdu zostało specjalnie zaadaptowane przez podróżnika na potrzeby wyprawy i wyposażone w szereg rozwiązań takich jak na przykład składane łóżko. Dodatkowo polarnik wraz z członkami swojego instytutu przygotował szereg ekologicznych rozwiązań m.in. filtry pomagające oczyszczać wodę w trakcie drogi, które umożliwiły realizację wyprawy w duchu „No Trace”.

– Hasło przewodnie wyprawy NoTraceExpedition brzmi: Troska o lepszy świat wymaga odwagi. Myślę, że trudno o zdanie lepiej podsumowujące działania Nissana w obszarze elektromobilności. Swoją elektryczną podróż rozpoczęliśmy już blisko 10 lat temu, gdy na rynek trafiła pierwsza generacja Nissana Leaf, czyli prekursor segmentu samochodów elektrycznych przeznaczonych dla masowego odbiorcy. Nissan podjął wtedy odważną próbę płynięcia pod prąd rynku motoryzacyjnego. Tym bardziej cieszymy się, że Marek Kamiński docenił nasz trud i doświadczenie, wybierając Nissana Leaf jako kompana swojej wyprawy, dzięki czemu wspólnie możemy obalić kolejne stereotypy związane z samochodami zeroemisyjnymi – komentuje Dorota Pajączkowska.

fot: materiały prasowe

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24