Niespodzianka! Rachunek za internet w samolocie!

Znacie to wspaniałe uczucie, kiedy wasza podróż się kończy i docieracie wreszcie do portu? Teraz wyobraźcie sobie, że wychodzicie z samolotu, włączacie telefon i dostajecie rachunek na 1200 dolarów za używanie samolotowego wifi.

Jeremy Gutsche, prezes kanadyjskiej firmy consultingowej Trend Hunter, nieświadomie nabił sobie spory rachunek podczas lotu z Londynu do Singapuru liniami Singapore Airlines. Gutsche kupując na pokładzie pakiet 30 MB internetu za 28,99$ potwierdził kliknięciem, iż rozumie, że przekroczenie tego limitu będzie się wiązało z naliczeniem dodatkowych opłat. Ale osłupiał, gdy po wylądowaniu zdał sobie sprawę z tego, że przejrzenie 155 stron, w większości e-maili i ściągnięcie jednego dokumentu PowerPointa zaowocuje rachunkiem na 29 plus 1142 $ — pisze Gutsche na swoim blogu.

Znacie to wspaniałe uczucie, kiedy wasza podróż się kończy i docieracie wreszcie do portu? Teraz wyobraźcie sobie, że wychodzicie z samolotu, włączacie telefon i dostajecie rachunek na 1200 dolarów za używanie samolotowego wifi. To właśnie spotkało mnie podczas podróży liniami Singapore Airlines.
Cóż więc takiego spowodowało windowanie rachunku za internet do kwoty 1200 $? W moim przypadku odsłona 155 stron, w większości z poczty elektronicznej. Wiem to z całą pewnością, bo pierwszy raz w życiu policzyłem odwiedzane strony internetowe, by sprawdzić na co poszły te wszystkie pieniądze. Żałuję, że nie mogę winić mojego uzależnienia od NetFlix czy innych intelektualnych skarbnic, co z pewnością uczyniłoby mnie o te 1200 dolarów mądrzejszym. Niestety, internet na pokładzie Singapore Airlines był boleśnie wolny, więc nie mógłbym nawet próbować obejrzeć jakiegoś filmu wideo. Co oznacza, że raczej nie stałem się dzięki tym 1200 dolarom mądrzejszy, oprócz wiedzy praktycznej jak ściągnąć duże pieniądze za nic. Tego się akurat dobrze nauczyłem.
W istocie rzeczy spędziłem mniej więcej godzinę próbując załadować dokument programu PowerPoint. Kosztowało mnie to zapewne około stu dolarów. Myślę, że mój zespół będzie tym zachwycony. Czekając, aż się załaduje załącznik wysłałem moim ludziom informację, że sporo czasu minie, nim będę mógł się zapoznać z ich prezentacją. Ten email prawdopodobnie kosztował mnie kolejne 10 dolarów.
Oczywiście, nic mnie nie usprawiedliwia, bo cena za każdy megabajt była wyraźnie napisana podczas logowania. Ale przecież wykupiłem pakiet 30 MB, większą część lotu przespałem i nigdy bym nie przypuszczał, że przekroczę jakikolwiek limit, i to o grubo ponad tysiąc dolarów.

W oświadczeniu, które opublikował rzecznik firmy OnAir, dostawcy internetu, stwierdził z całą mocą, że cały proces kupowania usług na pokładzie samolotu jest „jasny i przejrzysty”. Pasażerowie mogą w każdej chwili przerwać połączenie lub ustawić blokadę, by odłączyć internet po osiągnięciu zakładanego limitu wydatków.
Zgodnie z badaniami firmy Euroconsult, jedynie 6% pasażerów na świecie korzysta podczas lotu z płatnych serwisów. Jeremy Gutsche z pewnością wolałby podczas lotu Singapore Airlines, należeć do tych pozostałych 94%.

Related News

Comments are closed

© 2014-2017 TURYSTYKA24

Close