Palenie Judasza

W Wielki Piątek w Pruchniku koło Jarosławia na rosnącym na Rynku drzewie wisi Judasz. Ma kilka metrów wysokości, na głowie jarmułkę, a w ręku worek na srebrniki. Żeby nie było żadnych wątpliwości, jakaś ręka wypisała na nim farbą – Judasz zdrajca.

W Wielki Piątek w Pruchniku koło Jarosławia na rosnącym na Rynku drzewie wisi Judasz. Ma kilka metrów wysokości, na głowie jarmułkę, a w ręku worek na srebrniki. Żeby nie było żadnych wątpliwości, jakaś ręka wypisała na nim farbą – Judasz zdrajca.
Mieszkańcy miasteczka z pogardą patrzą na wiszącą kukłę a dzieciaki poszturchują kijami tego co za 30 srebrników zdradził Pana Jezusa wydając miejsce, gdzie spotykał się ze swoimi uczniami. Jezusa pojmano, a zdrajca – jak mówi Pismo Święte – powiesił się. Wisi teraz na pruchnickim Rynku i czeka na sąd…
Kiedy przychodzi Sędzia odcięty Judasz spada mu pod nogi. Dzieciaki taszczą kukłę Judasza w pobliże kościoła, gdzie sędzia każe wymierzyć jej trzydzieści kijów. Chłopcy walą w leżącą kukłę aż kurz leci. Egzekucja ta powtarza się kilka razy. Sfatygowany Judasz ląduje wreszcie nad stawem. Sędzia scyzorykiem odcina mu głowę, którą przechowa się do przyszłego roku. Następuje ostatni akt widowiska – podpalenie Judasza. Ogień ogarnia słomianą postać, którą dzieciaki spychają do wody. Szczątki Judasza dopalają się w stawie.
Genezy tego zwyczaju, który do dzisiaj zachował się jeszcze w Ciężkowicach i Rudniku koło Krakowa, mimo że jest on silnie związany z tradycją chrześcijańską, szukać należy w czasach dawniejszych. Ma on wiele cech pogańskiego obrzędu pożegnania Zimy, zwanego topieniem Marzanny, który także polega na paleniu kukły wrzucanej następnie do wody.
Zdjęcie: Grzegorz Micuła

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24