Restauracja Schaufelspitz. Jak smakują potrawy na 3000 metrów?

Jedna z najlepszych tyrolskich restauracji – Schaufelspitz, znajduje się na lodowcu Stubai, w centrum największego austriackiego resortu narciarskiego. Woda gotuje się tu w 89 stopniach. A jak smakuje wino?

Austriacy konsekwentnie, od lat stawiają na kompleksową obsługę turystów, którzy szczególnie zimą, tłumnie zjeżdżają w alpejskie doliny. Gości przyciągają nie tylko starannie wyratrakowane trasy narciarskie, ale także infrastruktura turystyczna, która pozwala spędzić czas w górach tym, dla których narty to tylko jedna z licznych atrakcji zimowego wypoczynku. Tyrol promuje się, z całkiem dobrym skutkiem, jako ważna destynacja na mapie kulinarnych podróży. Jednak do niedawna masowość sportów zimowych stawiała na uprzywilejowanej pozycji górskie restauracje, tzw. hütte. specjalizujące się w szybkiej obsłudze narciarzy. Wielkie płaty sznycli, ziemniaki i piwo, albo w wersji wegetariańskiej kruszone naleśniki kaiserschmarrn to było to, czego oczekiwali klienci, i na co można było liczyć.

Pomysł, by restauracja z górnej półki pojawiła się na stoku narciarskim, był obarczony sporym ryzykiem, jednak Austriacy podjęli te wyzwanie.

Schaufelspitz zajmuje górną część stacji kolejki Eisgrat, na niemal 3000 metrów. Rozciąga się stąd zapierający dech w piersiach widok na alpejskie szczyty. W sezonie, który trwa większą część roku, narciarze korzystają z doskonale przygotowanych tras i turystycznej infrastruktury. Gdy zgłodnieją, mogą wybrać zwykłą jadłodajnię samoobsługową, albo jedną z najlepszych austriackich restauracji, prowadzoną przez Davida Kostnera, szefa, który ma na koncie dwie gwiazdki Michelina, a jego alpejska kuchnia szczytuje w narodowym rankingu Gault & Millau.

Menu, to popularna w kręgach europejskiej elity kuchnia fusion. Kostner – rodowity Tyrolczyk z odległego o godzinę jazdy Innsbrucku, pół życia spędził na emigracji zdobywając kolejne szlify w najlepszych restauracjach Londynu. Stawia na regionalne, świeże produkty: kozie sery, jagnięcinę, czy pstrągi łowione w alpejskich potokach. Do tego dorzuca pomysły zaczerpnięte z leżących za miedzą Włoch (różnego rodzaju pasty), czy dunajskiego łososia. Gotowanie na wysokości trzech kilometrów wygląda nieco inaczej niż na nizinach. Woda wrze w temperaturze 89 stopni, a co za tym idzie mięso i warzywa muszą gotować się dłużej, by osiągnąć właściwą miękkość. Pomagają specjalne ciśnieniowe garnki. Zupełnie inny bukiet smaku ma też białe, tyrolskie wino, które na wysokości smakuje jeszcze lepiej niż dwa tysiące metrów niżej.

Największym problemem do rozwiązania były jednak nie kulinaria, a sprawy organizacyjne. Restauracja jest wszak zamykana przed zjazdem ostatniej kolejki – ok. godziny 16.00. Czyli wtedy, gdy „na nizinach”, szefowie kuchni dopiero zaczynają pracę. Zastanawiano się też jak przyciągnąć do restauracji gości, którzy akurat nie mają ochoty na jazdę na nartach. Rozwiązaniem było powiązanie biletu na szybką kolejkę linową z rachunkiem za obiad. Każdy, kto w restauracji wyda co najmniej 60 euro (a nie jest to kwota, która robi wrażenie na bywalcach najlepszych lokali świata), wjazd ma za darmo. Tak jak i parking, pod dolną stacją kolejki. W ten sposób zachęcono do odwiedzin w lokalu ciekawych nowych wrażeń gości z Innsbrucku. Muszą jednak pamiętać, że etykieta tu obowiązuje nieco inna, niż w podobnej klasy restauracjach „na nizinach”. Zamiast garnituru i krawata, w dobrym tonie jest polar i buty narciarskie. Żeby choć wyglądać, jak pogromca czarnych tras największego ośrodka narciarskiego w Alpach.

Adres: 3S Eisgratbahn górna stacja kolejki
kontakt: Mrs. Jasna Lanzinger
Tel: +43 (0) 5226 8141 308
E-mail: reservierung.eisgrat@stubaier-gletscher.com

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24