Ryanair poleci na iPadach

Steve Jobs patrząc z chmurki zaciera ręce. Jeśli Ryanair woli iPady od papieru, to znaczy, że albo świat się kończy, albo…

Koncern Apple z kalifornijskiego Cupertino nie mógłby sobie wymarzyć lepszej reklamy. Jeśli słynące z oszczędności irlandzkie tanie linie kupują wszystkim swoim pilotom służbowe iPady, to już to jest news. Do tej pory Ryanair znany był z tego, że każde euro przed wydaniem ogląda się tu dwa razy. Wydawanie pieniędzy na miłe zabawki jest może w stylu bizantyjskiego dworu, czy Europarlamentu, a nie tanich linii lotniczych. Chyba, że jednak tablety, to nie są zabawki…

Dałbym wiele, żeby zobaczyć tą scenę, która przecież musiała się wydarzyć – do dyrektora ds. Operacji Lotniczych Ryanaira Michaela Hickeya przychodzi inżynier i mówi: „Mam taki pomysł: zamiast za każdym razem ładować do kokpitu 15 kilogramów papierowej dokumentacji lotu, wyposażmy wszystkich pilotów latających naszymi 300 samolotami Boeing 737-800 w iPady”.

Co było potem? dyrektor uniósł brew? Nerwowo zakasłał? Nacisnął sekretny przycisk pod blatem biurka, żeby wezwać ochronę? Jakich słów użył ten nieznany mi z nazwiska inżynier, by przekonać swojego szefa? Musiał być mistrzem perswazji, bo Hickey dał się przekonać i dziś sam przekonuje innych:

Dynamiczny rozwój operacji lotniczych we wszystkich 71 bazach wiąże się z logistycznymi wyzwaniami związanymi z dostarczaniem informacji do załóg pokładowych. Aby uprościć ten proces, wprowadziliśmy elektroniczny system zarządzania informacją tzw. Electronic Flight Bags (EFB), dostępny za pomocą iPada. To kolejny już przykład nieustannego dążenia linii lotniczej Ryanair do coraz bardziej efektywnego zarządzania procesami operacyjnymi.

Ryanair docenia znaczenie najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych, jako niezwykle efektywnych i elastycznych narzędzi podnoszenia wydajności. Nasze osiągnięcia w kierunku eliminacji papierowej dokumentacji na pokładach samolotów spotykają się z uznaniem całej branży lotniczej.  Kokpit bez papieru to wyjątkowo wydajny kokpit.

Czy przeważył argument finansowy? Mały i lekki iPad rzeczywiście waży tyle co nic. Irlandzki przewoźnik w oświadczeniu przesłanym prasie napisał:

„W ciągu najbliższych miesięcy Ryanair planuje zrezygnować z papierowej dokumentacji na pokładach samolotów, co oznacza usunięcie z każdego kokpitu aż 15 kg drukowanych instrukcji używanych podczas lotu, co przy ponad 550 000 lotów rocznie, pozwala na zmniejszenie zużycia paliwa. Rezygnacja z ponad 10 milionów stron papierowej dokumentacji, potwierdza, że Ryanair nadal jest liderem wśród linii lotniczych w Europie, jeżeli chodzi o ochronę środowiska”.

Ochrona środowiska? Chciałbym w to wierzyć. Ale chyba jak każdy pasażer, gdy myślę o pilocie, który w sytuacji zagrożenia sięga po iPada, wstukuje kod (przecież nie dadzą im niezabezpieczonych kodem iPadów!), potem wilgotnymi z emocji palcami przesuwa po ekranie usiłując znaleźć parametry i współrzędne, od których zależy życie jego i pasażerów. Samolot wpada w turbulencje, iPad wysuwa mu się z dłoni i z trzaskiem rozbija o przednią szybę, i…

Stop! A teraz wyobraźmy sobie, że wysiada jeden z silników. Albo dwa. Pilot nerwowo sięga po piętnaście kilogramów kartek i zaczyna szukać właściwych wykresów. Piętnaście kilo to więcej, niż waży mój półtoraroczny syn, a ułomkiem nie jest. Czy jako pasażer czuję się bezpieczniej, gdy pilot wertuje grube tomy, niż gdy szuka odpowiedniej aplikacji w iPadzie?

Szczerze mówiąc jest mi wszystko jedno. Wolę wierzyć, że pilot sprowadzi samolot bezpiecznie na ziemię jedynie za pomocą swoich umiejętności. Może jestem naiwny, ale świadomość, że siedzi z nosem w książce, a nie w tablecie, wcale nie poprawiłaby mi humoru.

Więc jeśli od tego lasy Amazonii będą rosły nieco dłużej, to jestem za!

P.S.: Ten tekst też pisałem na iPadzie. Da się! 🙂

Related News

Comments are closed

© 2014-2017 TURYSTYKA24

Close