Słoweński tydzień. Pivka – muzeum wojskowe

Na Bałkanach sprzęt wojskowy nigdy nie rdzewieje w magazynach. W Pivka też ma się wrażenie, że to nie muzeum, tylko arsenał, do którego na moment odstawiono karabiny i czołgi do konserwacji i naoliwienia. Chcielibyście wsiąść do czołgu, pojeździć i trochę postrzelać? Tu nie trzeba o to nikogo długo prosić.

Słowenia ma co najmniej dwa powody do dumy i chwały. Jako pierwsza, z jugosłowiańskiej rodziny narodów, ogłosiła niepodległość i w ciągu dziesięciu dni uporała się z interwencją Belgradu. Tak naprawdę zanim na dobre wojna się zaczęła, to się skończyła. Pochłonęła też najmniej ofiar ze wszystkich konfliktów, które rozgorzały po rozpadzie kraju, któremu w PRL zazdrościliśmy prozachodniego kursu i ciepłego morza.
Pivka, to niewielka, ale strategicznie położona miejscowość nieopodal włoskiej granicy. Niegdyś był tu rzymski limes, chroniący Italię od Illirii. Na krasowym płaskowyżu rzeki płynęły pod ziemią i tylko miejscowi wiedzieli gdzie są źródła wody. Obce wojska można tu było zamknąć w śmiertelnej pułapce. W pobliżu toczyły się ciężkie walki podczas I Wojny Światowej. Włosi, którzy gospodarowali na tych terenach przed II Wojną Światową, wybudowali wielkie koszary, które teraz zajmuje kompleks muzealny. Można tu zobaczyć wystawy broni z różnych epok, a także pojazdy wojskowe, w tym unikalną kolekcję czołgów z okresu II Wojny Światowej, używanych jeszcze całkiem niedawno, także w czasie 10-dniowej wojny w 1991 roku. Można wejść do środka maszyny, a nawet – pod okiem przewodnika – spróbować samodzielnie załadować działo pociskami przeciwpancernymi (uwaga: są piekielnie ciężkie). Na małej łączce na tyłach muzeum urządzono mini poligon wojskowy. Można tu pojeździć czołgiem, a nawet postrzelać. Jednak najbardziej niezwykłym eksponatem jest autentyczna szpiegowska łódź podwodna – szczyt socjalistycznej techniki z połowy lat osiemdziesiątych. Przewodnik ze swadą opowiada o trudach życia marynarzy, którzy wypływali bezszelestną, elektryczną łodzią podwodną, na przestwór Adriatyku. Gotowi w każdej chwili na akcje sabotażowe wobec okrętów znienawidzonego NATO.
Choć akurat Jugosławia pod rządami Tito więcej współpracowała z Amerykanami niż z ZSRR.
Ale to już zupełnie inna historia.
No i jeszcze jedno. W muzeum jest całkiem dobrze zaopatrzony sklepik z akcesoriami wojskowymi. Nie tylko dla Zielonych Ludzików.

Helikopter wojskowy, którym słoweńscy piloci uciekli z Ludowej Armii Jugosławii.

Helikopter wojskowy, którym słoweńscy piloci uciekli z Ludowej Armii Jugosławii.

Szpiegowska łódź podwodna podarowana muzeum przez władze Czarnogóry.

Szpiegowska łódź podwodna podarowana muzeum przez władze Czarnogóry.

Sprzęt zamawiano w różnych krajach, żeby nikt się nie domyślił co powstaje w tajnym porcie w Kotorze.

Sprzęt zamawiano w różnych krajach, żeby nikt się nie domyślił co powstaje w tajnym porcie w Kotorze.

Ciasne wnętrze łodzi podwodnej.

Ciasne wnętrze łodzi podwodnej.

W kokpit łodzi podwodnej wstawiono fotel od mercedesa. Nadawał się idealnie.

W kokpit łodzi podwodnej wstawiono fotel od mercedesa. Nadawał się idealnie.

Related News

Comments are closed

© 2014-2017 TURYSTYKA24

Close