Szampan lorda nie może być tani

Brytyjska Izba Lordów odrzuciła propozycję połączenia cateringu obu izb parlamentu. Przeważyła troska o to, by… nie obniżyła się jakość szampana.

Każdy kraj ma swoje małe parlamentarne afery i skandale. W Polsce emocjonujemy się małymi oszustwami posłów, którzy dość rozsądnie wybierają latanie tanimi liniami, zamiast tłuc się przez pół Europy prywatnymi autami. A, że przy tym zapominają prawidłowo rozliczyć służbowe delegacje? No cóż… Kto jest bez prawa jazdy, niech pierwszy rzuci kamień. Bo proceder naciągania podatników kwitł (kwitnie?) w każdej partii. Mamy wolną prasę, więc nikt się nie uchowa. Jednych rozliczy Gazeta Wyborcza, innych wSieci. Ale te marne tysiące złotych bledną przy poważnych pieniądzach, które dzięki upodobaniom brytyjskich lordów, pompowane są z kieszeni brytyjskiego podatnika do kieszeni producentów i dystrybutorów francuskich szampanów.

Sir Malcolm Jack wywołał burzę ujawniając, że parowie odrzucili „antykryzysową” ustawę, która ograniczała wydatki parlamentu, przez połączenie w jedną dwóch firm obsługujących osobno Izbę Gmin i Izbę Lordów. Przeważyła obawa, że poziom cateringu mógłby się niedopuszczalnie obniżyć. Lordów szczególnie zaniepokoiła kwestia szampana. Jak skrupulatnie wyliczyli dziennikarze Guardiana, od początku rządów Jamesa Camerona, w 2010 roku, catering Izby Lordów sprowadził z Francji 17000 butelek z bąbelkami. Na każdego z 780 parów wypadło po pięć butelek rocznie. I zostało jeszcze 380 flaszek w parlamentarnej piwniczce. Catering Izby Lordów kosztuje Brytyjczyków prawie półtora miliona funtów rocznie. To i tak jedynie kropla w morzu. Całość wydatków na parlament to aż 200 milionów funtów.

Related News

Comments are closed

© 2014-2017 TURYSTYKA24

Close