Relacja z Tunisu: Tunezja dzień po tragedii

Jak wygląda Tunezja po jednym z największych zamachów terrorystycznych? Czy obecne wydarzenia spowodują załamanie turystyki przyjazdowej? Z Tunisu pisze Grzegorz Micuła.

Na ulicach Tunisu nie widać oznak paniki. Nie ma tłumów turystów w popłochu uciekających w kierunku międzynarodowego lotniska. Zdajemy sobie sprawę z ogromu tragedii, ale to nie powstanie Mahdiego przeciwko Europejczykom tylko atak kilku szaleńców, którzy chcieli się zemścić za to, że sąsiadujący z muzeum Bardo parlament właśnie tego dnia przegłosował ustawy zaostrzające kary za terroryzm.
To pierwszy tak duży atak wymierzony w turystów od 2002 roku, gdy zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze przy synagodze na wyspie Dżerba. Tunezyjczycy z którymi rozmawiałem są załamani. Rami, przedstawiciel biura turystycznego z którym współpracujemy czarno widzi najbliższe miesiące i przewiduje, że po tym ataku w przededniu sezonu, skończą się przyjazdy turystów. To bardzo celny i mocny cios w demokratyczne państwo tunezyjskie, które znaczną część dochodów ma właśnie z turystyki przyjazdowej. Pokazuje też, jak łatwo jest zdestabilizować kraj arabski.
Gdy zamachowcy otworzyli ogień do turystów przed Muzeum Narodowym, byliśmy w Tunisie, nad jeziorem w budynku Przedstawicielstwa Unii Europejskiej w Tunezji, (ok. 8-10 km od muzeum Bardo) gdzie studenci międzynarodowej wyższej szkoły w Warszawy mieli spotkanie z przedstawicielami UE. Mieliśmy wyjść piechotą na obiad do restauracji, ale po informacji o strzelaninie pod parlamentem i wzięciu zakładników, załadowano nas do autokaru. Na ulicach pojawiło się wielu policjantów z długą bronią. Po południu mieliśmy mieć spotkanie z kilkoma ambasadorami krajów UE, ale się nie odbyło, bo rozjechali się do swoich placówek. Dwa dni wcześniej byliśmy w Muzeum Kartaginy na wzgórzu Byrsa. To jedno z dwóch najważniejszych muzeów Tunisu, obok zaatakowanego muzeum Bardo mieszczącego się w dawnym pałacu Bejów Tunisu. Z nami były tam jeszcze dwie wycieczki, więc gdyby tam zaatakowali, a miejsce jest dość odludne – byłoby źle. Wieczorem, na dzień przed zamachem, spacerowaliśmy po głównym deptaku Tunisu Av. Habiba Bourgiby. Było mnóstwo ludzi – rodziny z dziećmi w kawiarniach. Tłumy uczestniczyły w ulicznym koncercie. Czuliśmy się bezpiecznie.
Mam wątpliwości, czy bardzo emocjonalna reakcja polskich władz, natychmiastowe ściąganie turystów samolotami do Polski, jest właściwa. Z tego co można się tu dowiedzieć, większość biur podróży podjęło decyzję o zawieszeniu wycieczek fakultatywnych do Tunisu, a władze zaostrzyły ochronę hoteli i resortów turystycznych. Atak był incydentem, zamachowcy zostali zastrzeleni. To koniec. Nasza ucieczka to reakcja, której bardzo by chcieli zamachowcy. A mimo całej tej historii, będąc tu, na miejscu w Tunisie, nie czuję się wcale zagrożony. Tunezyjczycy są wstrząśnięci zamachem i wieczorem wyszli przed muzeum Bardo, by zademonstrować swój sprzeciw wobec terrorystów i oddać hołd zabitym turystom.
Ten bandycki atak zaszkodzi zarówno tunezyjskiej turystyce jak i naszym biurom podróży specjalizującym się w Tunezji. Tunezja była i mimo wszystko nadal jest najbezpieczniejszym krajem północnej Afryki. Chociaż po ostatnich wydarzeniach opinii publicznej trudno będzie zaakceptować ten pogląd.

fot. Nocna demonstracja w Tunisie w hołdzie ofiarom zamachu

Related News

Comments are closed

© 2014-2016 TURYSTYKA24

Close