#TUNEZJABYŁAMTAM

Szerokie plaże, bujna śródziemnomorska roślinność i egzotyczne owoce. Ale przede wszystkim spokój. Sprawdziliśmy czy Tunezja, po niedawnych tragicznych wydarzeniach w Muzeum Bardo, jest bezpieczna dla turystów.

W ciągu zaledwie tygodnia udało nam się być na Djerbie, popłynąć z piratami na Wyspę Flamingów, zobaczyć Tataouine znane z „Gwiezdnych Wojen” jako planeta Tatooine, słone jezioro Szatt al-Dżarid ciągnące się aż na teren Algierii, pojechać na jeep safari i na wielbłądach na Saharę, na Wielki Erg Wschodni, odwiedzić domy troglodotów z najlepszymi chlebowymi plackami maczanymi w oliwie z miodem, zwiedzić farmę krokodyli nilowych, zjeść diabła morskiego i najlepsze na świecie „świetliste palce” – daktyle jednej z 284 odmian.

Djerba, niewielka (514 km2) wyspa-oaza, położona na południu, niedaleko granicy z Libią, o łagodnym, ciepłym klimacie urzeka swoją oryginalną architekturą i tradycjami. Tutejsze piaszczyste plaże należą do najpiękniejszych nad Morzem Śródziemnym. Czyste i ciepłe morze, komfortowe hotele, ośrodki thalassoterapii i pola golfowe przyciągają turystów przez cały rok. Dzięki bliskości wody nawet w najgorętsze miesiące – lipiec, sierpień – jest tu wyjątkowo przyjemnie, podczas gdy na kontynencie (szczególnie w miastach) upał daje się we znaki. Środek wyspy porastają gaje palmowe i oliwne – uprawiane od czasów rzymskich – oraz sady cytrusowe i figowe. Wyspa połączona jest z lądem 7-kilometrową groblą (pamiętającą jeszcze czasy Rzymian) i przeprawą promową, która może być złym wyborem, gdy trafimy na kolejkę samochodów. Pieszy popłynie promem za darmo, za samochód osobowy trzeba zapłacić 0,8 dinarów, a za autokar 3 dinary. Pierwszym turystą był tu podobno Odyseusz, który podczas swej wędrówki odwiedził Djerbę – kraj Lotofagów (zjadaczy lotosu).

Djerba była od dawna schronieniem dla Żydów, Berberów, Kartagińczyków … i piratów Draguta i Barbarossy, siejących trwogę na całym Morzu Śródziemnym. Obecnie na wyspie  mieszka ok. 2 tysięcy Żydów (w Tunezji ok. 5 tysięcy). Dzieci arabskie chodzą z żydowskimi do jednej szkoły i nikomu to nie przeszkadza. W miejscowości Erriadh jest najstarsza, albo jedna z najstarszych w Afryce, synagoga El-Ghriba (Cudowna), zbudowana w VI w p.n.e. Przechowywana jest w niej najstarsza na świecie tora. Rokroczne w dniach 6-7 maja do synagogi El-Ghriba przybywają tysiące pielgrzymów. Poza miejscami w hotelach mają oni do swojej dyspozycji obszerny karawanseraj po drugiej stronie ulicy. W 2010 roku pielgrzymów było ok. 10 tysięcy, jednak w  2015 roku  przyjechało zaledwie dwa tysiące Żydów. Jednak się wystraszyli. Niepotrzebnie. Wchodząc w zaułki i wszelkie możliwe zakamarki, wszędzie czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Przy ważniejszych obiektach widać było ochronę – jak wszędzie na świecie. Ale włóczyć się można było dowolnie. Tylko gdy wieczorem schodziłam z plaży strażnik z daleka sprawdzał, czy mam hotelową bransoletkę.
Po pobycie w synagodze zajrzeliśmy do butikowego hotelu Dar Dhiafa, dwukrotnie nagrodzonego certyfikatem TripAdvisor.  Prowadzony jest przez parę Francuzów, którzy zamierzali początkowo mieć tu tylko swój dom na wakacje. Teraz hotel zajmuje pięć pierwotnych domów i ma 24 pokoje oraz dwa dość mikroskopijne baseny. Pokój dla dwóch osób i dziecka (BB) kosztuje 100 €  za dobę i bez rezerwacji się nie obejdzie. Ale jest w nim naprawdę jakiś czarodziejski klimat. W pobliskich uliczkach mogliśmy podziwiać znakomite graffiti. W 2014 roku ponad stu artystów z 30 krajów zostało zaproszonych do Tunezji w ramach projektu Djerbahood i tak powstała ta niezwykła, otwarta galeria. 
W Houmt Suk – stolicy wyspy – na nadmorskiej promenadzie można usiąść w jednej z wielu kawiarń i restauracji pod gołym niebem. W porcie rybacy naprawiają sieci, a setki powiązanych ze sobą glinianych dzbanów służą do połowu ośmiornic. Warto wybrać się stąd na zajmujący ponad pół dnia rejs statkiem pirackim na tzw. Wyspę Flamingów. Flamingów wprawdzie nie było, za to sam rejs z tańcami na pokładzie i pobytem na wyspie – bajeczny  – płytka, ciepła woda ciągnie się daleko w morze, wielbłądów i koni na przejażdżki jest wystarczająco dużo i cudowny relaks w wodzie lub na plaży. Potem „piracki” obiad z zabawą w wykluczanie i powrót do portu.
Kto lubi krokodyle ale woli oglądać je z bezpiecznej odległości – ogromne lub całkiem maleńkie krokodyle nilowe, przywiezione tu z Madagaskaru, powinien trafić do Djerba Explore Park. Za 40 dinarów można wybrać się na wycieczkę fakultatywną obejmującą pobyt na farmie krokodyli – największej w basenie Morza Śródziemnego – gdzie jest ok. 400 krokodyli hodowanych na powierzchni 20 000 m2. Wycieczka jest połączona z możliwością zrobienia zakupów w Midoun. Ładnie zaprojektowana i bez nieprzyjemnych zapachów, ale bez możliwości pogłaskania gadów. Są tu też młode krokodyle i całkiem maleńkie, kilkucentymetrowe. Przez szybę można zobaczyć nawet jak się wykluwają. Karmienie krokodyli odbywa się w środy, piątki i niedziele. Farmę oraz Muzeum można zwiedzać od czerwca do września w godz. 9-20 oraz od października do  maja w godz. 9-18. Bilet: 7,30 € za osobę dorosłą i 3,70 € za dziecko (od 2 do 12 lat).

Djerba słynie z wyrobów ceramiki użytkowej, zwłaszcza wielkich amfor eksportowanych zarówno w czasach starożytnych jak i dziś m.in. do Francji i haftowanych narzut farraszijia. Na bazarach do obowiązującego rytuału należy targowanie się, ale cena którą proponuje sprzedawca czasem nawet 10-krotnie przewyższa cenę realną. Dla tych, które nie przepadają za takim „sportem” są sklepy z podanymi cenami. Jeden z nich – dobrze zaopatrzony – jest tuż obok Musee de Guellala. Prawdziwa cena T-shirta była tam trzy razy niższa od tej na bazarze! A muzeum jest naprawdę świetne (certyfikat TripAdvisor w 2012 r.), z wielbłądami zaprzęgniętymi do  urządzenia wytłaczającego oliwę w tradycyjny sposób. „Jak żywe” są tam pokazane zwyczaje i tradycje obowiązujące w Tunezji. Z tymi zresztą, jak i z historią Tunezji zapoznawał nas podczas podróży Abdelwaheb Khedimi, wspaniały przewodnik, społecznik i człowiek wielkiego serca – dla Polski i dla Tunezji – krajów mających, jak się okazało, bardzo wiele wspólnego – no może poza religią i np. zwyczajami zaślubin. W Tunezji 98 proc. wyznaje islam, a pozostałe 2 proc. to Żydzi i chrześcijanie.

– Polacy chętnie przyjeżdżają do Tunezji, również na Djerbę. To co wyróżnia nasze hotele, to świetni animatorzy. Wspaniale przygotowani, wyselekcjonowani spośród wielu chętnych. Potrafią „rozkręcić” zabawę nawet z dość niechętnymi zabawie gośćmi. W Orange Family Club animatorzy organizują również animacje dla dzieci z atrakcyjnymi gadżetami i nagrodami. Dorota Zawadzka – telewizyjna Superniania – szkoliła ich z umiejętności budowania dobrych relacji i integracji rodziców z dziećmi podczas rodzinnych wakacji.  Wszyscy animatorzy przeszli również szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy, potwierdzone certyfikatem Bezpieczna Firma dla Sun&Fun Holidays – mówi TURYSTYCE24 Wiesława Przybylska Dyrektor ds. Marketingu i Sieci Sprzedaży Sun&Fun.

Północno-wschodnie wybrzeże Djerby to jeden ciąg luksusowych hoteli z basenami i nowoczesnymi centrami odnowy biologicznej. Większość z nich jest położona tuż przy plaży, każdy z co najmniej jednym basenem, pośród palm, kwitnących jaśminów, bugenwilli i mnóstwa innych kwiatów. Plażą można spokojnie wędrować prawie tak jak nad Bałtykiem, ale woda jest tu cudownie ciepła. Przy hotelach można skorzystać z ofert – na szczęście bez nachalnego nagabywania – przejażdżki na koniu lub wielbłądzie za ok. 15 dinarów. Wszyscy mili, uśmiechnięci, szczególnie kiedy okazuje się, że przyjechaliśmy z Polski. Najczęściej słyszy się tylko „Bonjour” i każdy idzie w swoją stronę. Turystów już jest dość dużo, głównie francuskojęzycznych, ale jest też trochę Włochów, Anglików, Niemców i Polaków.
Golf, thalassoterapia, relaks, zdrowie i uroda
Wiele osób przyjeżdża do Tunezji wyłącznie po to, żeby pograć w golfa, zwłaszcza zimą, gdy pola golfowe na północy Europy są pokryte śniegiem. Jest też Tunezja renomowanym światowym centrum thalassoterapii, drugim po Francji. Jej ośrodki ściśle przestrzegają norm francuskich, zawsze są pięknie usytuowane, przy najlepszych hotelach, bezpośrednio nad morzem. Jest tez Tunezja jednym z ulubionych planów filmowych. Kręcono tu m.in. sceny z filmu „Angielski pacjent”, a mejscowość Tataouine, stolica regionu ksarów, dawne kolonialne miasto garnizonowe i baza Legii Cudzoziemskiej dało nazwę planecie Tatooine Tatouine Luke’a Skywalkera w „Gwiezdnych Wojnach”. Tatouine to również nazwa bardzo słodkich ciastek orzechowo-miodowych, nazywanych też „rogiem gazeli”. Z dodatkiem tradycyjnej miętowej herbaty z zatopionymi w niej migdałami smakują wyjątkowo.

fot. Alicja Micuła

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24

Close