Wino, Langwedocja i Rzymianie

W warszawskim Pałacu Prymasowskim odbyła się promocja regionu Herault Languedoc. Już Rzymianie zaczęli tu uprawę winorośli, więc nic dziwnego, że to wino było głównym tematem spotkania. Ale Langwedocja ma do zaoferowania znacznie więcej.

Weterani legionów Juliusza Cezara dostawali tu piękne kawałki ziemi, sadzili winnice i wystawiali ogorzałe twarze do słońca. Pax Romana trwał cztery stulecia i rzymskie dziedzictwo widać na każdym kroku: bajeczny akwedukt Pont du Gard, areny Nimes i Orange, no i sama Narbonna – dawna stolica regionu. Od południa Langwedocję opływa morze, na zachodzie wznoszą się potężne, przypominające nasze Tatry, Pireneje. A środkiem regionu przepływają barki przez osiemnastowieczne śluzy na Canal du Midi. Langwedocczycy są dumni ze swojej historii, ale mają do Francuzów pewien żal. Sprytna intryga sprawiła, że niezależny kraj, w którym ludzie mówili i pisali wiersze w wywodzącym się wprost z łaciny języku okcytańskim, stał się na początku XIII wieku celem bezprecedensowej krucjaty. Aby zdusić szerzącą się na tych terenach herezję katarską, Francuzi z północy, z błogosławieństwem papieża, najechali tereny należące do hrabiego Tuluzy, Rajmunda VI i jego wasali. Walki trwały pół wieku. Miasta takie jak Beziers czy Carcassonne zostały splądrowane, a w samym Beziers w ciągu tylko jednego dnia, 22 lipca 1209 roku, zabito ponoć aż 20 tysięcy ludzi. Wszystko skończyło się włączeniem Langwedocji do królestwa Francji. Niezależność się skończyła.
Ale Langwedocja miała też jaśniejsze karty w historii. To tu, w Montpellier założono pierwszą uczelnię medyczną w Europie i zakłady produkujące słynne na całe Południe perfumy. A w miejscowości Pezenas, wśród malowniczych winnic, ćwiczył swoje aktorskie zdolności Jean-Baptiste Poquelin, znany szerzej jako Molière.
Podczas spotkania z winiarzami z Langwedocji można było zobaczyć jak wielką wagę przykładają do historii swego regionu. Podkreślają najdłuższą w całej Francji tradycję uprawy winorośli, ale też zaznaczają, że w stosunku do utytułowanych i znanych na całym świecie winnic Bordeaux czy Burgundii, langwedockie wino jest dynamiczne i bardziej przypomina wina Nowego Świata.
Szczególnie spodobała się prezentacja winnic francuskiego aktora komediowego Pierre’a Richarda, który uprawia 20-to hektarową winnicę na małej wysepce w regionie Corbiere. Jego Cuvée Cardinal ma oszałamiająco pachnący kwiatowy bukiet i dość cierpki smak. Zaprezentowany rocznik 2011 świetnie będzie nadawał się do wstawienia do piwniczki, bo dojrzałość i najlepszy smak osiągnie za dwadzieścia lat.
Ogromną sympatię wzbudził Nicolas Bezes, były zawodnik rugby z Montpellier, który po zakończeniu kariery przejął po dziadku winnicę w okolicach Beziers. Jego Saint-Chinian jest delikatne ale stanowcze i wspaniale komponuje się z dojrzewającymi serami. Sam Nicolas, z rozbrajającym uśmiechem wspomina, że w jego rodzinie pierwszy kieliszek wina nalewa się ośmiolatkowi. Dziadek jednak widząc, jak mały Nicolas się krzywi, dodał mu do kieliszka odrobinę wody i łyżkę cukru. Syn Nicolasa skończył niedawno osiem lat i wypił kieliszek czerwonego chinian bez zmrużenia oka. Może było smaczniejsze, niż wino dziadka?

Prezentacja regionu Herault Languedoc była zorganizowana przez Francuską Agencję Rozwoju Turystyki w Warszawie Atout France.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Related News

Comments are closed

© 2014-2018 TURYSTYKA24